niedziela, 2 sierpnia 2015

#Rozdział 11♥

Po chwili chłopaki wstali z kanapy i podbiegli do swoich butów.
Nie długo potem chodziliśmy po sklepie z wielkim wózkiem.

-Okey. To najpierw weźmy mlek...O NUTELLA!-powiedziałam głośniej i sięgnęłam po słoik z czekoladą,a chłopaki zaśmiali się-Tak jak mówiłam,możemy iść po mleko.-dokończyłam.

***Trochę (Dużo) Później***

-Okey. Wszystko mamy.-powiedział Ashton.
-No prawie.-powiedziałam wchodząc na dział ze słodkościami i uśmiechnęłam się do nich słodko-Wezmę te.-powiedziałam biorąc opakowanie żelków.

Już mieliśmy iść dalej,ale zatrzymałam się w pół kroku,na co chłopaki zareagowali tak samo.

-Co się stało?-zapytał Cal.
-A co jeśli...-chłopaki spojrzeli na mnie-Jeśli tym innym z rodziny będzie smutno?-chłopaki zmarszczyli brwi,po chwili się śmiejąc,gdy zaczęłam zabierać wszystkie żelki z tej firmy.
-Mój Boże.-powiedziała kasjerka,patrząc to na śmiejących się chłopaków,to na okołu 300 paczek żelków przed nią.

Gdy kobieta skasowała już wszystko wyszliśmy ze sklepu i skierowaliśmy się do samochodu.
Włożyliśmy wszystko do bagażnika i wsiedliśmy do auta chłopaków.
Gdy podeschliśmy pod dom,chłopaki pomogli mi z siatkami i weszliśmy do środka.
Rozpakowałam wszystko po za żelkami.
Je wzięłam i wysypałam na kanap,gdzie po chwili się położyłam.
Przy okazji chłopaki też zostali obsypani żelkami.

-Kto chce żelki?-spytałam otwierając pierwszą paczkę co po chwili zrobili też chłopcy...

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz