czwartek, 30 lipca 2015

#Rozdział 10♥

Oni patrzyli na mnie,a ja przez chwilę na nich,ale po chwili odwróciłam wzrok.
Teraz to już byłam pewna,że wiedzą,że się tnę.

Westchnęłam ciężko.
Nie mieli się o tym dowiedzieć.
Przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Usiadłam przy stole,ale tak by nie siedzieć obok nikogo.

-J-Ja nie chciałam,ż-żebyście się d-dowiedzieli.-powiedziałam,a oni spojrzeli na mnie zatroskani-Bałam się.
-Nie miałaś czego.-odezwał się Calum-Pomoglibyśmy Ci.
-Calum,nikt nie jest w stanie mi pomóc.-ukryłam twarz w dłoniach starając się nie rozpłakać.
-Skąd wiesz...-usłyszałam głos czarnowłosego,ale przerwałam mu.
-Bo wiem z kim mam do czynienia.-powiedziałam odpuszczając dłonie na kolana i patrząc na nich załzawionymi oczami.
-Więc powiedź nam.-usłyszałam Ashton'a.
-Nie jestem gotowa.

***2 Miesiące Później***

Chłopaki oswoili się z tym,że się tnę.
Na czy nie to,że mi na to pozwalają,bo na każdym kroku starają się mnie pilnować,bym nie zrobiła czegoś głupiego jak to oni mówią.
Skończyło się na tym,że po pewnym czasie wprowadzili się do mnie.
Każdy ma osobny pokój,bo już teraz nasz dom jest naprawdę duży.
Skończyliśmy szkołę.
Nie chodziłam do pracy.
Jednak mimo tego,że mama wysyła mi obiecane pieniądze,chcę ją sobie w najbliższym czasie znaleźć.
Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
To co mnie zdziwiło najbardziej to to,że ta cała "banda" Brand'a nie dawała o sobie znać.
To,że mieli chodzić ze mną do jednej klasy okazało się jedną wielką bzdurą.
Otworzyłam lodówkę.
Jedyne co tam zastałam to światło i pustą butelkę po mleku,którą pewnie tak wsadził Luke.
To irytujące,że wkłada do lodówki puste opakowania po mleku.
Wyrzuciłam ją i poszłam na górę po portfel i telefon.
Włożyłam je do kieszeni spodni i ponownie zeszłam na dół.

-Gdzie idziesz?-zapytał Cal,a reszta spojrzała na mnie.
-Do sklepu.-odpowiedziałam zakładając buty.
-Też chcemy.-powiedział Ash.
-To na co czekacie?-spytałam.

Po chwili chłopaki wstali z kanapy i podbiegli do swoich butów... 

Nikola♥Bay♥

niedziela, 26 lipca 2015

#Rozdział 9♥

Wszyscy uśmiechnęli się do mnie lekko.
Nie odwzajemniłam tego.
Wiedziałam,że nie są szczere.
Widziałam to po ich oczach.
Wyrażały bardziej troskę,smutek,prośbę o wytłumaczenia,ale na pewno nie radość.
Coś musiało być na rzeczy.

-Umm...Coś się stało?-zapytałam zaniepokojona.
-Nie. Dlaczego?-zapytał Calum.
-Przecież widzę.-powiedziałam,na co chłopaki się lekko spięli-Okey. Będziecie chcieli to sami powiecie. Co chcecie jeść?-spytałam.
-Co zrobisz będzie okey.-usłyszałam Ashton'a.

Wzruszyłam ramionami i poszłam w stronę kuchni.
Po chwili przyniosłam chłopakom śniadanie.

-Dziękujemy,ale wystarczyłyby kanapki.-powiedział Michael.
-Ty nie jesz?-spytał Cal.
-Ja nie jestem głodna,smacznego.-powiedziałam i ruszyłam w stronę swojego pokoju.

Wyszłam do łazienki w celu zrobienia czegoś z moimi włosami.
Wyszykowałam się od razu po tym jak wstałam,ale z nimi należało coś zrobić.
Gdy skończyłam przejrzałam się w lustrze,przy okazji zauważając powód,przez który chłopaki mogli być tacy jacy byli.
Szybko zabrałam to i wyrzuciłam zmywając krew.
Lekko zdenerwowana zeszłam na dół.
Nikogo nie było w salonie więc poszłam do kuchni,chłopaki siedzieli przy stole i rozmawiali o czymś,a gdy weszłam przestali.
Naczynia na których jedli były umyte.
Oni patrzyli na mnie,a ja przez chwilę na nich,ale po chwili odwróciłam wzrok.
Teraz to już byłam pewna,że wiedzą,że się tnę...

Nikola♥Bay♥

czwartek, 9 lipca 2015

#Rozdział 8♥

-Po co tu przyszliście?-zapytałam starając się już od nich uwolnić.
-Och no już nie denerwuj się tak. Przyszliśmy zapytać co u Ciebie. Podobno byłaś w szpitalu. Już jest wszystko dobrze?-zapytała Jassie.

Zaczęło mi się to coraz mniej podobać.
A fakt,że nie było z nimi Brand'a nie pomagał.
Na pewno coś wymyślili,a to jest tylko przykrywka.
Nie zamierzałam im odpowiadać.
Usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
Teraz modliłam się tylko o to,aby sobie poszli.

-J-Ja-nie no zajebiście,jeszcze zacznij się jąkać-Wiecie. Dzwoni mi telefon,może to coś ważnego. Pa.-powiedziałam i zamknęłam im drzwi przed nosem.

Odebrałam telefon nie patrząc na wyświetlacz.

-Tak?
-Cześć.
-Cześć Mamo. Co u ciebie?-spytałam.
-Nie nic. Dzwonię przekazać Ci coś ważnego.-czyli jej "delegacja" się przedłuża.
-Dokładniej?
-Bo chodzi o to,że mój wyjazd może się przedłużyć nawet do półtora roku.-wow,tego się nie spodziewałam.
-A-Ale mamo...z czego ja mam żyć przez ten czas?
-W mojej sypialni są dwie karty. Na nich jest spora ilość pieniędzy...-przerwałam.
-No tak,tyle,że te karty są na Twoją osobę.
-Nie. Są na Ciebie. Na każdej z niej znajduje się około 5 tysięcy złoty. Za dwa miesiące,zacznę Ci przesyłać taką sumę co miesiąc. Teraz muszę kończyć. Pa.-rozłączyła się.

Przeszłam przez salon.
Chłopaki jeszcze spali.
Weszłam po schodach,później do pokoju mamy,a później do siebie.

Skąd ona ma taką sumę pieniędzy. Po za tym 5 tysięcy wystarczy mi co najmniej na dwa miesiące. Mam ich dziesięć. To mi wystarczy na około 6 miesięcy,wliczając to zapłatę za dom i inne takie.  A jeśli ona chce mi wysyłać po 5 tysięcy co miesiąc...

Schowałam karty do portfela i zeszłam znów na dół.
Ty razem nie zastałam chłopaków śpiących.
Wszyscy uśmiechnęli się do mnie lekko.
Nie odwzajemniłam tego.
Wiedziałam,że nie są szczere.
Widziałam to po ich oczach.
Wyrażały bardziej troskę,smutek,prośbo o wytłumaczenia,ale na pewno nie radość.
Coś musiało być na rzeczy...

------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że taki krótki,ale wyjeżdżam,a nie chciałam Was zostawić bez niczego.
Posty nie będą się pojawiać przez jakiś czas.
Do następnego! ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 1 lipca 2015

#Rozdział 7♥

Sięgnęłam po pilota i wyłączyłam telewizor.
To wyglądało tak słodko,że musiałam zrobić zdjęcie.
Wyjęłam telefon,a potem przez około minutę patrzyłam na fotografię.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Jak najciszej potrafiłam przekręciłam zamek w drzwiach 
Za drzwiami stała Jassie,Dylan i Nick.
Spojrzałam na nich przymykając drzwi.
Nie zamykałam ich całkiem,bo pewnie jakbym to zrobiła zaczęliby w nie walić,przez co chłopaki mogliby się obudzić,a tego nie chciałam.
Nie chciałam kolejnych pytań.
Prawda powiedziałam im o tym,że mnie okłamali,ale nie powiedziałam im najgorszego.
Choćby tego,że mnie nękali,prześladowali,albo nachodzili w domu.
Prawda znamy się już trochę,ufam im i mogę nazwać ich swoimi przyjaciółmi,ale nie zamierzałam im opowiadać mojej całej historii życia.

-Czego chcecie?-zapytałam.
-To tak się wita,starych dobrych przyjaciół?-usłyszałam głos Dylan'a.
-Dobrymi? Na pewno nie Wy. Przyjaciół? Przyjaciółmi to ja bym Was nie nazwała.-powiedziałam.
-Może zaprosisz Nas do środka?-tym razem powiedział Nick.
-Mam gości. Nie mogę.
-Och jaka szkoda-odezwała się Jassie-pogadałybyśmy jak dziewczyna z dziewczyną. 
-Pff....Lepiej by mi się rozmawiało z psem niż z Tobą.-powiedziałam.
-Lepiej uważaj na słowa.-wtrącił się Nick uśmiechając się do mnie.

Zawsze to mnie w nim wkurzało.
Mówił z taką nienawiścią jakbyś zabiła mu rodzinę i spaliła dom,a uśmiecha się słodziutko.

-Po co tu przyszliście?-zapytałam starając się już od nich uwolnić....