sobota, 26 września 2015

BLOG
NIE
BĘDZIE
PISANY
DALEJ
.
CALUM
MIAŁ
BYĆ
Z
[T.I]
,
KTÓRA
PRZESTAŁA
SIĘ
CIĄĆ
.
MICHAEL
ASHTON
LUKE
ZNALEŹLI
SWOJE
DZIEWCZYNY
.
I
WSZYSCY
MIĘLI
MIEĆ
ŻONY
I
DZIECI
.
KONIEC

wtorek, 25 sierpnia 2015

#Rozdział 13♥

Po chwili brunet wrócił z dwiema tabletkami.
Dał mi je,po chwili podając także szklankę wody.
Połknęłam tabletki popijając sporą ilością wody.

***Kilkanaście Minut Później***

Chłopaki się obudzili,a ja przestałam odczuwać ból brzucha.

-To co na śniadanie?-spytał Ash wchodząc do kuchni.
-Ja nie jem. Nie chcę się znów narażać.-powiedziałam.

Po chwili chłopaki jedli,a ja siedziałam i piłam kawę.
Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.
Podniosłam telefon ze stołu,odblokowałam i spojrzałam na wyświetlacz.

xxxx Bank
Na Twoje konto została wpłacona kwota o wysokości: 4.500 zł 00 gr.
Dziękujemy

Przewróciłam oczami i ponownie zablokowałam telefon,odkładając go na stół.

-Kto to?-spytał Luke wskazując na mój telefon łyżką.
-To z banku.
-Yhym....
-Dobra. Co robimy?-spytał Michael zmieniając temat.
-Wy róbcie co chcecie. Ja mam zamiar iść na zakupy.
-Pójdziemy z Tobą.
-O nie. Na pewno nie. Ostatnio jak się zgodziłam,po pół godzinie zaczęliście narzekać,że już więcej nie wytrzymacie i chcecie do domu. A to mają być miłe zakupy,więc idę sama.
-Po pierwsze. Bo to było nudne! Po drugie. To co my będziemy robić przez cały dzień!?-usłyszałam bruneta.
-Tak jak powiedziałam. Róbcie co chcecie,byleby dom był cały jak już wrócę.

Nie długo po tym,jak wysuszyłam włosy i się wyszykowałam wyszłam z domu,rzucając jedynie:"Cześć!"
Weszłam do pierwszego sklepu,potem do następnego,i jeszcze innego....

***19:45***

Szłam już w stronę domu,z multum torem w rękach.
Gdy już doszłam (s.o.a.; Czy tylko ja mam teraz skojarzenia? XD) do domu,kopnęłam nogą w drzwi,bo nie miałam jak wyjąc kluczy,by je otworzyć.
Po chwili stanął w nich Calum.

-Łosz kurna.-powiedział,gdy weszłam do środka-Co Ty? Wszystkie sklepy wykupiłaś?
-Nie. No co Ty. Wbrew pozorom nie jest tego aż tak dużo.

Gdy zaniosłam już torby do swojego pokoju i wszystko pochowałam do szafy,postanowiłam zejść na dół.

-To co wy,robiliście przez cały dzień?-zapytałam wchodząc do salonu...

Nikola♥Bay♥

sobota, 15 sierpnia 2015

#Rozdział 12♥

-Kto chce żelki?-spytałam otwierając pierwszą paczkę co po chwili zrobili też chłopcy.

***Rano***

Obudziłam się obok masy opakowań po żelkach.

Nie wierzę,że zjedliśmy to wszystko...

Pomyślałam patrząc na to wszystko z niedowierzaniem.

Nigdy więcej nie zjem tyle żelków na raz.

Złapałam się za brzuch,który zaczął mnie nie miłosiernie boleć.
Pochyliłam się lekko do przodu,myśląc,że to pomoże.

-Wszystko dobrze?-usłyszałam Calum'a,który głaskał mnie po plecach.
-Tak Cal. Jest okey.-powiedziałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
-Czekaj,pójdę po jakąś tabletkę.

Po chwili brunet wrócił z dwiema tabletkami.
Dał mi je,po chwili podając także szklankę wody.
Połknęłam tabletki popijając sporą ilością wody...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że takie krótkie,ale jak na razie nie mam weny na Cal'a :(
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥

niedziela, 2 sierpnia 2015

#Rozdział 11♥

Po chwili chłopaki wstali z kanapy i podbiegli do swoich butów.
Nie długo potem chodziliśmy po sklepie z wielkim wózkiem.

-Okey. To najpierw weźmy mlek...O NUTELLA!-powiedziałam głośniej i sięgnęłam po słoik z czekoladą,a chłopaki zaśmiali się-Tak jak mówiłam,możemy iść po mleko.-dokończyłam.

***Trochę (Dużo) Później***

-Okey. Wszystko mamy.-powiedział Ashton.
-No prawie.-powiedziałam wchodząc na dział ze słodkościami i uśmiechnęłam się do nich słodko-Wezmę te.-powiedziałam biorąc opakowanie żelków.

Już mieliśmy iść dalej,ale zatrzymałam się w pół kroku,na co chłopaki zareagowali tak samo.

-Co się stało?-zapytał Cal.
-A co jeśli...-chłopaki spojrzeli na mnie-Jeśli tym innym z rodziny będzie smutno?-chłopaki zmarszczyli brwi,po chwili się śmiejąc,gdy zaczęłam zabierać wszystkie żelki z tej firmy.
-Mój Boże.-powiedziała kasjerka,patrząc to na śmiejących się chłopaków,to na okołu 300 paczek żelków przed nią.

Gdy kobieta skasowała już wszystko wyszliśmy ze sklepu i skierowaliśmy się do samochodu.
Włożyliśmy wszystko do bagażnika i wsiedliśmy do auta chłopaków.
Gdy podeschliśmy pod dom,chłopaki pomogli mi z siatkami i weszliśmy do środka.
Rozpakowałam wszystko po za żelkami.
Je wzięłam i wysypałam na kanap,gdzie po chwili się położyłam.
Przy okazji chłopaki też zostali obsypani żelkami.

-Kto chce żelki?-spytałam otwierając pierwszą paczkę co po chwili zrobili też chłopcy...

Nikola♥Bay♥

czwartek, 30 lipca 2015

#Rozdział 10♥

Oni patrzyli na mnie,a ja przez chwilę na nich,ale po chwili odwróciłam wzrok.
Teraz to już byłam pewna,że wiedzą,że się tnę.

Westchnęłam ciężko.
Nie mieli się o tym dowiedzieć.
Przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Usiadłam przy stole,ale tak by nie siedzieć obok nikogo.

-J-Ja nie chciałam,ż-żebyście się d-dowiedzieli.-powiedziałam,a oni spojrzeli na mnie zatroskani-Bałam się.
-Nie miałaś czego.-odezwał się Calum-Pomoglibyśmy Ci.
-Calum,nikt nie jest w stanie mi pomóc.-ukryłam twarz w dłoniach starając się nie rozpłakać.
-Skąd wiesz...-usłyszałam głos czarnowłosego,ale przerwałam mu.
-Bo wiem z kim mam do czynienia.-powiedziałam odpuszczając dłonie na kolana i patrząc na nich załzawionymi oczami.
-Więc powiedź nam.-usłyszałam Ashton'a.
-Nie jestem gotowa.

***2 Miesiące Później***

Chłopaki oswoili się z tym,że się tnę.
Na czy nie to,że mi na to pozwalają,bo na każdym kroku starają się mnie pilnować,bym nie zrobiła czegoś głupiego jak to oni mówią.
Skończyło się na tym,że po pewnym czasie wprowadzili się do mnie.
Każdy ma osobny pokój,bo już teraz nasz dom jest naprawdę duży.
Skończyliśmy szkołę.
Nie chodziłam do pracy.
Jednak mimo tego,że mama wysyła mi obiecane pieniądze,chcę ją sobie w najbliższym czasie znaleźć.
Nigdy nie wiadomo co się wydarzy.
To co mnie zdziwiło najbardziej to to,że ta cała "banda" Brand'a nie dawała o sobie znać.
To,że mieli chodzić ze mną do jednej klasy okazało się jedną wielką bzdurą.
Otworzyłam lodówkę.
Jedyne co tam zastałam to światło i pustą butelkę po mleku,którą pewnie tak wsadził Luke.
To irytujące,że wkłada do lodówki puste opakowania po mleku.
Wyrzuciłam ją i poszłam na górę po portfel i telefon.
Włożyłam je do kieszeni spodni i ponownie zeszłam na dół.

-Gdzie idziesz?-zapytał Cal,a reszta spojrzała na mnie.
-Do sklepu.-odpowiedziałam zakładając buty.
-Też chcemy.-powiedział Ash.
-To na co czekacie?-spytałam.

Po chwili chłopaki wstali z kanapy i podbiegli do swoich butów... 

Nikola♥Bay♥

niedziela, 26 lipca 2015

#Rozdział 9♥

Wszyscy uśmiechnęli się do mnie lekko.
Nie odwzajemniłam tego.
Wiedziałam,że nie są szczere.
Widziałam to po ich oczach.
Wyrażały bardziej troskę,smutek,prośbę o wytłumaczenia,ale na pewno nie radość.
Coś musiało być na rzeczy.

-Umm...Coś się stało?-zapytałam zaniepokojona.
-Nie. Dlaczego?-zapytał Calum.
-Przecież widzę.-powiedziałam,na co chłopaki się lekko spięli-Okey. Będziecie chcieli to sami powiecie. Co chcecie jeść?-spytałam.
-Co zrobisz będzie okey.-usłyszałam Ashton'a.

Wzruszyłam ramionami i poszłam w stronę kuchni.
Po chwili przyniosłam chłopakom śniadanie.

-Dziękujemy,ale wystarczyłyby kanapki.-powiedział Michael.
-Ty nie jesz?-spytał Cal.
-Ja nie jestem głodna,smacznego.-powiedziałam i ruszyłam w stronę swojego pokoju.

Wyszłam do łazienki w celu zrobienia czegoś z moimi włosami.
Wyszykowałam się od razu po tym jak wstałam,ale z nimi należało coś zrobić.
Gdy skończyłam przejrzałam się w lustrze,przy okazji zauważając powód,przez który chłopaki mogli być tacy jacy byli.
Szybko zabrałam to i wyrzuciłam zmywając krew.
Lekko zdenerwowana zeszłam na dół.
Nikogo nie było w salonie więc poszłam do kuchni,chłopaki siedzieli przy stole i rozmawiali o czymś,a gdy weszłam przestali.
Naczynia na których jedli były umyte.
Oni patrzyli na mnie,a ja przez chwilę na nich,ale po chwili odwróciłam wzrok.
Teraz to już byłam pewna,że wiedzą,że się tnę...

Nikola♥Bay♥

czwartek, 9 lipca 2015

#Rozdział 8♥

-Po co tu przyszliście?-zapytałam starając się już od nich uwolnić.
-Och no już nie denerwuj się tak. Przyszliśmy zapytać co u Ciebie. Podobno byłaś w szpitalu. Już jest wszystko dobrze?-zapytała Jassie.

Zaczęło mi się to coraz mniej podobać.
A fakt,że nie było z nimi Brand'a nie pomagał.
Na pewno coś wymyślili,a to jest tylko przykrywka.
Nie zamierzałam im odpowiadać.
Usłyszałam dzwonek swojego telefonu.
Teraz modliłam się tylko o to,aby sobie poszli.

-J-Ja-nie no zajebiście,jeszcze zacznij się jąkać-Wiecie. Dzwoni mi telefon,może to coś ważnego. Pa.-powiedziałam i zamknęłam im drzwi przed nosem.

Odebrałam telefon nie patrząc na wyświetlacz.

-Tak?
-Cześć.
-Cześć Mamo. Co u ciebie?-spytałam.
-Nie nic. Dzwonię przekazać Ci coś ważnego.-czyli jej "delegacja" się przedłuża.
-Dokładniej?
-Bo chodzi o to,że mój wyjazd może się przedłużyć nawet do półtora roku.-wow,tego się nie spodziewałam.
-A-Ale mamo...z czego ja mam żyć przez ten czas?
-W mojej sypialni są dwie karty. Na nich jest spora ilość pieniędzy...-przerwałam.
-No tak,tyle,że te karty są na Twoją osobę.
-Nie. Są na Ciebie. Na każdej z niej znajduje się około 5 tysięcy złoty. Za dwa miesiące,zacznę Ci przesyłać taką sumę co miesiąc. Teraz muszę kończyć. Pa.-rozłączyła się.

Przeszłam przez salon.
Chłopaki jeszcze spali.
Weszłam po schodach,później do pokoju mamy,a później do siebie.

Skąd ona ma taką sumę pieniędzy. Po za tym 5 tysięcy wystarczy mi co najmniej na dwa miesiące. Mam ich dziesięć. To mi wystarczy na około 6 miesięcy,wliczając to zapłatę za dom i inne takie.  A jeśli ona chce mi wysyłać po 5 tysięcy co miesiąc...

Schowałam karty do portfela i zeszłam znów na dół.
Ty razem nie zastałam chłopaków śpiących.
Wszyscy uśmiechnęli się do mnie lekko.
Nie odwzajemniłam tego.
Wiedziałam,że nie są szczere.
Widziałam to po ich oczach.
Wyrażały bardziej troskę,smutek,prośbo o wytłumaczenia,ale na pewno nie radość.
Coś musiało być na rzeczy...

------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że taki krótki,ale wyjeżdżam,a nie chciałam Was zostawić bez niczego.
Posty nie będą się pojawiać przez jakiś czas.
Do następnego! ♥
------------------------------------------------------------------------------------------------
Nikola♥Bay♥
------------------------------------------------------------------------------------------------

środa, 1 lipca 2015

#Rozdział 7♥

Sięgnęłam po pilota i wyłączyłam telewizor.
To wyglądało tak słodko,że musiałam zrobić zdjęcie.
Wyjęłam telefon,a potem przez około minutę patrzyłam na fotografię.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Jak najciszej potrafiłam przekręciłam zamek w drzwiach 
Za drzwiami stała Jassie,Dylan i Nick.
Spojrzałam na nich przymykając drzwi.
Nie zamykałam ich całkiem,bo pewnie jakbym to zrobiła zaczęliby w nie walić,przez co chłopaki mogliby się obudzić,a tego nie chciałam.
Nie chciałam kolejnych pytań.
Prawda powiedziałam im o tym,że mnie okłamali,ale nie powiedziałam im najgorszego.
Choćby tego,że mnie nękali,prześladowali,albo nachodzili w domu.
Prawda znamy się już trochę,ufam im i mogę nazwać ich swoimi przyjaciółmi,ale nie zamierzałam im opowiadać mojej całej historii życia.

-Czego chcecie?-zapytałam.
-To tak się wita,starych dobrych przyjaciół?-usłyszałam głos Dylan'a.
-Dobrymi? Na pewno nie Wy. Przyjaciół? Przyjaciółmi to ja bym Was nie nazwała.-powiedziałam.
-Może zaprosisz Nas do środka?-tym razem powiedział Nick.
-Mam gości. Nie mogę.
-Och jaka szkoda-odezwała się Jassie-pogadałybyśmy jak dziewczyna z dziewczyną. 
-Pff....Lepiej by mi się rozmawiało z psem niż z Tobą.-powiedziałam.
-Lepiej uważaj na słowa.-wtrącił się Nick uśmiechając się do mnie.

Zawsze to mnie w nim wkurzało.
Mówił z taką nienawiścią jakbyś zabiła mu rodzinę i spaliła dom,a uśmiecha się słodziutko.

-Po co tu przyszliście?-zapytałam starając się już od nich uwolnić....

wtorek, 30 czerwca 2015

#Rozdział 6♥

Za mną szli chłopaki.
[T.I] spała.
Wyglądała uroczo,a jednak na jej twarzy można było dostrzec ból.
Złapałem delikatnie za jej rękę i podwinąłem rękaw bluzy do góry.
Cięła się...

Westchnąłem ciężko i zasłoniłem jej nadgarstek tak jak był wcześniej.

-Już wiadomo czego nie chciała nam powiedzieć.-powiedział Ashton.
-Tylko dlaczego to sobie robi?-zapytałem patrząc nadal na śpiącą [T.I].
-Może...-zaczął Michael-A może to przez tamtych....no wiecie,tych co przyszli do nas do domu.  [T.I] wydawała się w tedy przerażona. Z resztą chwilę później zemdlała. Coś musi być na rzeczy.-dokończył.

Z chłopakami przyznaliśmy mu racje,po czym zeszliśmy do salonu.

-Jej mama tego nie zauważyła?-zapytał Luke.
-Słyszałeś co mówił tamten lekarz,że jej mama często wyjeżdża w delegacje. W tedy gdy oglądaliśmy film,powiedziała jej,że wróci najwcześniej za dwa miesiące. Siedziałem centralnie przy jej telefonie więc słyszałem.-odezwałem się.
-Myślicie,że trzeba o tym powiedzieć temu lekarzowi?-zapytał Michael.
-Ja na początku pogadałbym z [T.I] na pewno nie byłaby zadowolona gdybyśmy zadzwonili do niego bez jej wiedzy.-zgodziliśmy się z Luke'iem.
-A co jeśli powie,żeby nie dzwonić.-Ash.
-I tak będzie trzeba coś zrobić.


***8:00***
***Oczami [T.I]***

Wstałam z łóżka z dziwnymi obawami.
To uczucie nie dawało mi spokoju,ale nie wiedziałam o co może chodzić.
Wzruszyłam ramionami starając się to zignorować.

Pewnie któryś z chłopaków przeniósł mnie na łóżko. A pro po chłopaków. Ciekawe czy nadal siedzą u mnie w domu.

Podniosłam się całkiem i skierowałam do łazienki.
Rozczesałam włosy i wyszłam z pokoju.
Później skierowałam się na schody.
Gdy byłam już w salonie zobaczyłam chłopaków.
Chłopaków który spali.
Telewizor był włączony,a oni leżeli podpierając się jeden o drugiego.


Sięgnęłam po pilota i wyłączyłam telewizor.
To wyglądało tak słodko,że musiałam zrobić zdjęcie.
Wyjęłam telefon,a potem przez około minutę patrzyłam na fotografię.
Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi....


Nikola♥Bay♥

#Rozdział 5♥

-To dlatego nie chciałaś z nikim rozmawiać i siedziałaś sama?-usłyszałam Luke'a. 
Kiwnęłam głową na znak "tak". 
-Jednak czuję,że czegoś nie powiedziałaś. Boisz się?-zapytał Ashton.

Nie odpowiedziałam.
Spuściłam głowę dając im do zrozumienia,że nie chcę odpowiadać na to pytanie.

-No dobrze. Jeśli nie chcesz to nie mów.-odezwał się Calum-I tak już dużo powiedziałaś.-przytulił mnie pocierając ręką o moje plecy.
-Dziękuję.-powiedziałam.
-Za?-zapytali razem.
-Za to,że jesteście mimo tego,że na początku nie byłam dla Was taka...miła.-powiedziałam odsuwając się od Cal'a.

Po kilku minutach zastanawiania się co dalej postanowiliśmy obejrzeć film na rozładowanie emocji.
Przepraszam,mój błąd.
Na "rozładowanie" emocji.

-To co?-usłyszałam Mikey'a-"Szczęki 4" czy "Obecność"?
-"Obecność".-zdecydowali jedno głośnie chłopaki.
-Pojebało?-zapytałam-To znaczy...Boli Was coś!? Nienawidzę horrorów! Jak ja mam po tym spać!?

Jak widać Michael nie za  bardzo przejmował się tym co mówię wkładając DVD do odtwarzacza.
Po kilku namowach chłopaków zgodziłam się z nimi zostać i oglądać ten głupi film.
I tak połowę spędziłam na chowaniu się za ramieniem Calum'a.
Po chwili usłyszeliśmy dzwonek mojego telefonu.

-Kuźwa.-powiedziałam cicho łapiąc się za serce na co chłopaki się zaśmiali.

Spojrzałam na ekran.


Mama ♥

Przesunęłam palcem po zielonej słuchawce.
Niedługo po tym usłyszałam głos mamy.

-Halo?
-Cześć córuś. Przepraszam,że tak wcześnie dzwonię,ale...-przerwałam jej.
-Wcześnie?
-No tak. Dochodzi 4.
-Ojejku. Nawet nie zauważyłam. No nie ważne. Co chciałaś?
-Chciałam powiedzieć,że wrócę najwcześniej za dwa miesiące. Naprawdę jest mi przykro,ale pojawiło się kilka bardzo ważnych spraw,które muszę rozwiązać.
-Jasne. Tyle?-powiedziałam dość smutnym głosem.
-Tak córuś. Dzięki to pa,bo szef przyszedł.-i się rozłączyła.
-Pa...

Wróciłam na swoje miejsce nie dając niczego po sobie poznać.
Rolety były zasłonięte,dlatego nie widziałam,że zaczyna się robić jasno.
Ale nawet jakby były odsłonięte,za dużo bym nie zobaczyła.
Po chwili zasnęłam...i nie zdawałam sobie sprawy,że to może być najgorsze co zrobiłam.

***Calum***

Po tym jak film się skończył zauważyliśmy,że [T.I] śpi.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju.
Ułożyłem ją na łóżku i okryłem kocem.
Nie chciałem z niej ściągać bluzy,bo pewnie by się obudziła.
Gdy wracałem niechcący wylałem wodę na podłogę,więc poszedłem do łazienki,by wziąć trochę papieru,żeby to wytrzeć.
Jej łazienka była równie piękna jak pokój.
Wziąłem papier i wyszedłem.
Po chwili do pokoju dziewczyny weszła reszta chłopaków.

-Jeszcze nie zdążyłeś wejść,a już coś wylałeś.-powiedział Ash.
-Spadaj. Luke,mógłbyś przynieść mi jeszcze trochę?-spojrzałem na przyjaciela.
-Jasne.-poszedł do łazienki.
-Albo nie. Już mi nie potrzebny.-powiedziałem.
-Chłopaki?-usłyszeliśmy po chwili głos Luke'a.

Weszliśmy do pomieszczenia,w którym się znajdował.
Z początku nie wiedzieliśmy o co chodzi,ale gdy podeszliśmy bliżej wszystko stało się jasne.
Na jednej z półek [T.I] leżała żyletka.
Zakrwawiona żyletka.

-M-Myślicie,że się tnie?-zapytał Michael.
-Wszystko na to wskazuje.-powiedział Luke.
-Prawda. Co chwile patrzy na swój nadgarstek i nie chce zdejmować bluzy.-powiedział Ashton.
-Zostaje sprawdzić tylko jej nadgarstek.-powiedziałem wychodząc z łazienki.

Za mną szli chłopaki.
[T.I] spała.
Wyglądała uroczo,a jednak na jej twarzy można było dostrzec ból.
Złapałem delikatnie za jej rękę i podwinąłem rękaw bluzy do góry.
Cięła się...


Nikola♥Bay♥

Wcześniejszy blog ↓

Jeśli ktoś jest nowy i nie wie dlaczego posty zaczynają się nie od początku tutaj jest link,gdzie była prowadzona wcześniejsza historia ↓


>>>CLIK<<<

Nikola♥Bay♥